newsletter

Porada dnia

Wydarzenia

Czytam egodziecka.pl

  • "Bardzo się cieszę, że powstał tak profesjonalny portal! Mogę tylko pogratulować."

    Anna z Mogilna

Reklama

Reklama

Informacja

Portal Egodziecka.pl zaprasza na praktyki i staże studentów i absolwentów psychologii i pedagogiki, chcących współtworzyć wartościowe miejsce w Internecie, przeznaczone dla rodziców dzieci w wieku 0-10 lat. Szczegółowe informacje prześlemy zainteresowanym.
Prosimy o kontakt: kontakt@egodziecka.pl
Zapraszamy!

***   ***   ***
logo_polski_internet100_100

Po raz drugi startujemy w Konkursie Polski Internet!

Partnerzy

Patronaty

Wychowanie czy rzucanie kłód pod nogi?

dodano: 24-01-2012
Nie każdy dorosły obdarzony jest silną wolą. Często robimy różne rzeczy, o których doskonale wiemy, że robić nie powinniśmy. Robimy to z pełną świadomością, że nie jest to ani mądre, ani zdrowe. Po prostu każdy ma jakąś słabość, w obliczu której nie jest w stanie zapanować nad swymi impulsami. Może to być przekraczanie prędkości, mogą to być pączki, albo zakup kolejnej pary butów. Dajemy sobie prawo do tych drobnych słabości, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Jesteśmy zdolni do tolerancji wobec siebie samych, wobec naszych dorosłych bliskich, ale dziwić może, jak mało jesteśmy tolerancyjni wobec dzieci.

Okres dzieciństwa to czas, w którym przystosowujemy się do życia w społeczeństwie, uczymy się jego reguł, a zatem uczymy się także kontrolować impulsy, które każą zachować się w konkretnej sytuacji w ten, a nie inny sposób. Kluczowym słowem jest tu jednak „uczymy się”, co oznacza, że dziecku o wiele trudniej zapanować nad nagłą potrzebą ślizgania się po gładkiej posadzce czy wycia do księżyca. A jednak to właśnie im najczęściej dostaje się za drobne dziwactwa, które u dorosłych przyjęlibyśmy z przymrużeniem oka.

Wyobraźmy sobie sytuację – przyjeżdża do nas na kilka dni ciotka, która całe życie miała słabość do słodyczy, lecz od kilku lat choruje na cukrzycę i pod żadnym pozorem nie wolno jej ich jeść. Naturalną reakcją większości ludzi będzie usunięcie wszelkich pokus z jej zasięgu. Zaopatrzymy się prawdopodobnie w zapas warzyw i przez cały czas gotować będziemy dietetyczne dania. Nie przyjdzie nam do głowy, by podać na stół tort, a na półkach zostawić otwarte pudełka ptasiego mleczka po to, by ćwiczyć jej silną wolę.  Dlaczego więc wobec dzieci jesteśmy skłonni do podobnych zachowań?

Wiele osób urządza dom czy mieszkanie sporo wcześniej, nim narodzi się potomek, będąc nieświadomym potrzeb małego dziecka. Popularne bywają szklane stoły , puszyste dywany czy jasne meble. Gdy pojawia się dziecko, urządza mu się pokój tak, by był ładny i możliwie bezpieczny, jednak o dostosowaniu reszty mieszkania często się nie myśli. Przecież mieszkanie jest nasze. Z tego powodu mały człowiek, gdy tylko nauczy się samodzielnie przemieszczać, nieustannie słyszy, że czegoś nie wolno. Nie wolno dotykać wazonów, nie wolno szarpać za obrus, nie wolno biegać, bo można się poślizgnąć, nie wolno też raczkować po korytarzu, bo są tam zimne kafelki. Dorośli zwykli oczekiwać już od bardzo małych dzieci, że będą ćwiczyć swoją silną wolę i rzeczywiście nauczą się nie sięgać po to, co nie jest dla nich przeznaczone.

Dom pełen jest słodkich zakazanych owoców, a dziecko, zwłaszcza bardzo małe, nie ma możliwości kontrolowania swoich impulsów. Od momentu, gdy zaczyna raczkować, do czasu, gdy rzeczywiście nauczy się, czego nie wolno, mija kilka miesięcy. Następnych kilka minie, nim będzie ono w stanie powiedzieć sobie, że tego nie wolno, zanim zacznie coś robić. Co dzieje się w tym czasie? Niezwykle często dziecko zyskuje etykietkę „niegrzecznego”. Umieszczone zostaje (dla własnego bezpieczeństwa oczywiście) w łóżeczku, kojcu czy – co najgorsze z możliwych – chodziku. Traci przez to możliwość ćwiczenia mięśni, eksplorowania i poznawania świata. W imię czego? Tego, że mieszkanie należy do rodziców i dziecko ma się nauczyć samokontroli.

A przecież większości zagrożeń można uniknąć poprzez usunięcie ich z zasięgu dziecka, a nie dziecka z ich pobliża. Szklany stolik można na kilka lat schować albo sprzedać i zamienić go na bezpieczny. Drogocenny dywan można zwinąć, a twarde i zimne kafelki pokryć wykładziną lub matą piankową. Wszystko, co szklane warto schować do szaf, a i bez obrusów da się żyć. Dostosowanie domu do potrzeb małego dziecka jest o wiele łatwiejsze, aniżeli dostosowanie dziecka do potrzeb domu. Wymaga tylko pomysłu i umiejętności przewidywania, niekiedy pewnych nakładów finansowych. A korzyści są nie do przecenienia. Dziecko czuje się bezpiecznie w swoim środowisku. Unikamy budzenia w nim lęku przed otoczeniem. Nie musi ciągle słuchać zakazów, dzięki czemu tym kilku, które są naprawdę ważne, łatwiej mu się będzie podporządkować. Dziecko może swobodnie się rozwijać, poznawać świat, nie będąc przestrzeganym, strofowanym i krytykowanym w razie, gdy przekroczy któryś z zakazów, co przy dużej ich liczbie jest nieuchronne. Rodzic zyskuje wiele spokoju, nie musząc bez przerwy koncentrować się na pilnowaniu dziecka albo dostarczaniu mu rozrywki podczas siedzenia w łóżeczku, w którym nieuchronnie się nudzi.

A wychowanie? Dziecko uczy się samokontroli, przestrzegając zasad, które panują w domu, a nie wysłuchując nieustannej krytyki za ich łamanie. Im mniej zasad, tym łatwej je zapamiętać (co jest ważne dla dorosłego, a co dopiero dla dziecka), a zatem i przestrzegać. Zakazy słyszane rzadko są o wiele bardziej przekonujące, gdyż wydają się uzasadnione (kiedy wszystko jest zabronione, w praktyce wolno robić wszystko). Rodzic ma możliwość budowania swego autorytetu, a dziecko uczy się mu ufać i traktować go poważnie. Rodzi się silna wola, która jest tak bardzo pożądana.

Natalia Minge

www.hipokampus.pl
Opublikowane w: Relacje
Słowa kluczowe:

Dodaj komentarz

Komentarze

  • Umieszczone przez: Natalia Minge niedziela, 26 Luty 2012 16:37
    Można też zakładać, że po co zakładać podjazdy dla wózków, czy windy. Przecież jak kobieta z wózkiem pojedzie do koleżanki i podjazdu nie będzie, to nie będzie dobrze wyćwiczona we wnoszeniu go.
    A na poważnie - Przystosowanie domu do dziecka nie ma nic wspólnego z tak zwanym "bezstresowym wychowaniem". To, że usuwamy z zasięgu dziecka przedmioty potencjalnie niebezpieczne nie zwalnia nas z wychowywania ich i uczenia o szanowaniu cudzej własności. Dziecko powinno być nauczone, że należy dostosować zachowanie do miejsca, w którym się znajduje.
    Można tez omawiać się z bezdzietnymi znajomymi na mieście. Tak na wszelki wypadek.
  • Umieszczone przez: michal poniedziałek, 30 Styczeń 2012 11:05
    A dla mnie to bzdura. Dzieci nie mam, ale mam w domu piekne dywany, szklane stoliki i wiele innych rzeczy. Wiec jak przyjdzie do mnie rodzina z dzieckiem wychowanym w stylu "robta co chceta" - wylej sok na podloge, przeciez to plytki ktore sie wytrze; poskacz po stoliku, przeciez jest odporny - to bede miec w domu masakre. Analogicznie bedac rodzicem nie wyobrazam sobie dostosowac domu do dziecka - bo co, jak potem pojde do znajomych ktorzy takiego domu nie maja?
  • Umieszczone przez: Dorota środa, 25 Styczeń 2012 10:51
    DVD obudowaliśmy pleksi, szklany stolik od pięciu i pół roku leży pod łóżkiem w sypialni, od tego czasu nie używam też obrusów - poza specjalnymi okazjami. Młodszy synek ma już cztery lata, więc za rok pewnie obrusy powrócą. Ale szklany stolik chyba nieprędko - w jego miejscu stoi plastikowy, bezpieczny dla dzieci stolik z Ikei, na którym tez można postawić kubek z herbatą albo oprzec nogi przez telewizorem :-)

Ciekawe Książki

Pracownie i gabinety

Znajdź pracownię lub gabinet psychologiczny w swoim mieście.
Jeśli prowadzisz pracownię albo gabinet psychologiczny i chcesz zaistnieć w naszej bazie, napisz: kontakt@egodziecka.pl

Co, gdzie, kiedy - Qlturka.pl

  • Teatr Lalek Banialuka zaprasza zarówno dzieci, jak i dorosłych na 25. Międzynarodowy Festiwal Sztuki Lalkarskiej, który będzie odbywał się w dniach 25-30 maja w różnych miejscach na terenie Bielska-Białej. Polecamy!
  • Już w najbliższy weekend odbędzie się czwarty Festiwal Otwarte Ogrody, w ramach którego odbędą się warsztaty, spotkania, warsztaty, spacery etc. dla całych rodzin. Polecamy!
  • Fundacja ART zaprasza w najbliższy weekend nad Wisłę, by posłuchać legend z nią związanych i wziąć udział w grze terenowej. Program "Gawędziarze nad Wisłą" skierowany jest m.in. do rodzin z dziećmi powyżej 7 roku życia. Polecamy!

Warto przeczytać - Qlturka.pl

  • Aż trudno uwierzyć, że w tym roku mija dwudziesta piąta rocznica premiery jednego z najbardziej kultowych filmów dla dzieci, nakręconego na podstawie książki Jana Brzechwy. Lata lecą, a "Akademia Pana Kleksa" wciąż wciąga i fascynuje.
  • Kiedy jesteśmy zdenerwowani albo szczęśliwi, w podróży lub w swoim ulubionym fotelu, żeby się uśmiechnąć czy wzruszyć - sięgamy po ulubioną płytę, oglądamy koncert ciekawego zespołu. Muzyka jest integralnym elementem naszego życia. I to - jak się okazuje - od jego wczesnych dni.
  • Dawno, dawno temu "pan kotek był chory i leżał w łóżeczku..." Znacie ten wierszyk Stanisława Jachowicza? Znamy. No to posłuchajcie - jakby powiedział pan Jowialski z komedii Aleksandra Fredry. Posłuchajcie jeszcze jednego wierszyka.